Dziennik 1954

Uncategorized

Czytam dziennik Tyrmanda. Jak każdy dziennik, nie jest łatwą lekturą. Ale najbardziej łapię się na tym, że powinien robić na mnie większe wrażenie inny fragment, niż robi.

Zamiast:

„Teraz Halszka chce aby facetowi na niej zaczęło zależeć. Boję się, że z tym będzie trudniej. Nawet najbardziej wyrafinowane majtki i najmądrzejsza determinacja nie zastąpi nikomu, a zwłaszcza żeglarzowi z Białostocczyzny, jędrności, krągłości, soczystości. A tylko za tym się biega. Wszystko inne się ceni.”

powinnam zachwycać się:

„Jechałem dziś tramwajem przez Żelazną, Leszno do Trasy W-Z. Widać tam jeszcze kawał starej Warszawy sprzed kataklizmu. Brzydkie czynszówki z przełomu wieku, przedmiot bezbrzeżnej pogardy przedwojennych estetów i społeczników marzacych o szklanych domach, nabierają dziś jakiejs urzekającej patyny, omaszczonej upływem lat, sentymentem, nieszczęściem. Kształtują poczucie niedawnej tandety, która się już nostalgicznie uszlachetniła.”

L.Tyrmand,  Dziennik 1954, Kraków 2015, s. 27 i 28.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Dziennik 1954

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s